Jest to miejsce magiczne, w którym każdy odnajdzie coś dla siebie... wszystko o aniołach

Wiersze o Aniołach cz.1

Kolorowe Anioły

 

Są na świecie Anioły zielone;

One patrzą na mnie ciekawie

i w pośpiechu płoszą motyle,

kiedy biegam boso po trawie.

Gdy za oknem wciąż pada i pada,

krople deszczu kapią jak łezki,

wtedy leci do mnie z pomocą

prosto z nieba – Anioł niebieski.

 

A gdy zasnę, Anioły

tańczą taniec wesoły

i na fletach grają do rana;

Moje prośby i smutki,

nawet pacierz za krótki

zostawiają przed tronem Pana.

Gdy na sercu mi ciężko i płaczę,

biały Anioł smutki rozumie

i otula swymi skrzydłami

i pociesza mnie tak, jak umie.

A wesołe Anioły różowe

kiedy piję sok malinowy,

wysyłają do mnie całuski,

sto pomysłów sypią do głowy.

Kiedy dziecko jest grzeczne od rana,

złoty Anioł – czy uwierzycie? -

złotym piórem dobre uczynki

zapisuje w białym zeszycie!

Kolorowe Anioły skrzydlate

prosto z nieba niosą nam dary,

bezszelestne i niewidzialne -

ale bez nich świat byłby szary…

 

Beata Kołodziej

 

 

Pieśń o świętych aniołach

Ciebie, Boże, uwielbiamy,

Wznosząc modły z tych padołów,

Gdy wspaniałość podziwiamy

Twoich świętych Archaniołów

Oto Michał w walce mężny,

Co z okrzykiem „Któż nad Boga?”

Idzie śmiało w bój orężny

Piekielnego pobić wroga.

Ty posyłasz Gabriela

Do Maryi z tą nowiną,

Że porodzi Zbawiciela,

Który ludziom nie da zginąć.

Boże Ojcze, Tobie chwała

I należne dziękczynienie,

Że posyłasz nam Rafała,

By niósł chorym uzdrowienie.

Jezu Chryste, Zbawco drogi,

Dopomagaj nam w potrzebie,

Prowadź lud Twój w niebios progi,

Gdzie Anieli wielbią Ciebie.

I Ty, Duchu Przenajświętszy,

Zlewaj na nas łaski z góry,

Gdzie Cię wiecznie w blaskach tęczy

Archanielskie wielbią chóry!

 

Pieśń autorstwa ks. Stanisława Ziemiańskiego SJ

 

 

ANIOŁ

Na drodze donikąd

Spotkałem Anioła.

Zapytał dokąd zmierzam?

Nie potrafiłem odpowiedzieć.

Przerażająca cisza.

Serce wali jak młot.

Strach przed nicością.

Raz jeszcze zapytał dokąd zmierzam?

Usta cicho wyszeptały…

Zgubiłem się w labiryncie życia.

Dotykając mej duszy ciepłym spojrzeniem,

Rzekł cicho…

Z labiryntu, jest tylko jedno wyjście.

Lecz – pamiętaj…

Chcąc go opuścić..?

Zrób czasami przystanek -

Przystanek na modlitwę -

Na modlitwę i zastanowienie się -

Zastanowienie się nad labiryntem życia.

 

 

Anioł

Kiedy zasypiam, to Ty nie śpisz wcale

- pilnujesz czujnie, czy równo oddycham,

czy serce jak zegar będzie biło dalej

i czy noc dokoła jest dobra i cicha…

 

Pilnujesz skarbu życia,

co jest we mnie jak płomyk -

by śmierć go nie zdmuchnęła

nagle, po kryjomu…

Żeby spać spokojnie mogły całe domy -

czuwają z Tobą Anioły, nieznane nikomu.

I choć gasną latarnie

i lampki czujników -

nie gasną Twoje oczy, Stróżu i Strażniku!

Tyle już złego mogło mi się zdarzyć,

lecz mnie ominęło -

 

DZIĘKI TWOJEJ STRAŻY!

 

 

„Anioły bez skrzydeł”
Nie wydaje Ci się byś wierzył
ufaj
wielokrotnie
spotkaj przeznaczenie
i potraktuj je z cierpkim rozczarowaniem
bądź gorzki bo słodkim się osładza
za bardzo
od grubych kartek zawraca się w głowie
od grubych istot stroni świat
w wielości jest niejasność

pomimo to wierzę
a w środku mnie wzrasta niezrozumienie
pojawiłeś się w świetle baru
to niebo
to połyskuje anioł
wiele o Tobie wiem
mimo że w niebie egzystujesz
popołudniami
wieczorami jesteś w piekle
czasem się mijamy na schodach
wieczorami jest wzrok zaćmiony
i biblia wertuje kartki na wietrze
za drzwiami

Zamknęłam klucz szczelnie przed Tobą
w moim piekle niepokoi mnie szczęście
mógłbyś być jego namiastką
boję się jednak opuścić płomień
węgle się w rubrykach
modlę się do Boga
wiem, że
niektóre anioły kłamią
i świat kłamie
Jestem tylko Twoim skrzydłem
Ty odlecisz
jeśli odlecisz to zabierz mnie
z Sobą
bądź
tylko
tylko że
anioły nie latają
zostań i chodźmy tylko
nie latajmy to ludzkie
anielskie zostawmy aniołom

Sylwia Latanik


 

Czemu zamykasz drzwi za sobą…

Czemu zamykasz drzwi za sobą
Tak szybko żeby nikt nie zdążył
Wejść do mieszkania razem z tobą
Za oknem przecież Anioł krąży

Słuchaj naprawdę to Twój Anioł
Więc po co ma na deszczu czekać
On z nieba na to jest posłany
By czuwał wiernie przy człowieku

Takie jest nad nim prawo boże
Że żyć bez ciebie nie może
W szyby puka skrzydłami
Puść go — niech żyje z nami

Czego za sobą drzwi zamykasz
Czy boisz się przeciągu?
Niech wiatr zahuczy jak muzyka
I w niebo nas pociągnie

Ernest Bryll

 

Anielskie chóry

Anielskie śpiewają chóry
W gwiaździstym błękitów morzu,
Wśród nocnej ciszy, przy łożu
Sennej natury.
Śpiewają tej biednej ziemi,
Co wiecznie w świeżej żałobie
Jak matka płacze na grobie
Za dziećmi swymi.
Śpiewają ludziom, co dyszą
W codziennym a krwawym trudzie,
Lecz biedni, zmęczeni ludzie
Pieśni nie słyszą.
I tylko ci, którzy toną
W wielkiej miłości pragnieniu,
Ci słyszą w serc swoich drżeniu
Tę pieśń natchnioną!

Adam Asnyk

 

 

„Aniołowie nasi…”

Ich głos jest jak strumień leśny
Delikatnie śpiewa pieśni
Które tylko w głębi ciszy
Serce, a nie ucho słyszy
Dotyk dłoni- powiew wiatru
Delikatnie muska ramię
Aby przebyć bez upadku
Drogę, co przed nami stanie
Za dnia wciąż przy naszym boku
W nocy siedzą u wezgłowia
Niestrudzeni, niewidoczni
Liczą wypaplane słowa
Wypaplane, wykrzyczane
Te bolesne i te słodkie
Przebierają jak mak z grochem
Prosząc Boga tysiąckrotnie
By ich podopiecznych błędy
W wielkim swoim zmiłowaniu
Złożył w niepamięci czasu
Jak my głowę na posłaniu
A gdy w słońcu świat się budzi
Aby pędzić poprzez życie
Oni kroczą znów do ludzi
Rozwijając skrzydła skrycie

Agnieszka Lisowska

 

Anioły są miłością zesłaną z nieba

Anioły są takie piękne
ciche..
nietknięte..
kiedy jesteś mały
otaczają Cię ze wszystkich stron.
Nie można bez nich żyć
nawet, gdy w nie nie wierzysz,
one są przy Tobie zawsze
jak wiatr..
Pewnego dnia, wszystko się zmienia
i nawet nie wiesz kiedy
najważniejszy Anioł prowadzi Cię ku niebu..
To istota,
która zawsze jest przy Tobie gdy śpisz..
otacza Cię swoimi skrzydłami
pełnymi czułości i troskliwości,
ociera ukradkiem łzę,
gdy o niej zapomnisz..
nie pozwala Cię skrzywdzić,
chce pokazać Ci świat,
chociaż Ty tak strasznie się przed tym bronisz,
pragnie Twojego szczęścia..
To Twój Anioł..
To miłość.. wie

Anioły do mnie wysyłaj

Anioły do mnie wysyłaj
Tylko anioły do mnie wysyłaj
piękne pierzaste i zadbane
Niech latają ponad mną
jak złotoskrzydłe motyle
Niech latają nade mną
niech mi cudne nuty grają
Wysyłaj do mnie anioły
niech mi w duszy śpiewają
Anioły do mnie wysyłaj
niech mi cudne nuty grają
Wysyłaj do mnie anioły
niech mi w duszy śpiewają
Tylko anioły do mnie wysyłaj
będę gotował im obiady
do przyjaciół zabiorę
po ścieżkach swoich oprowadzę
Anioły do mnie wysyłaj
piękne pierzaste i zadbane
Wysyłaj do mnie anioły
złotoskrzydłe piękności
Anioły do mnie wysyłaj
piękne pierzaste i zadbane
Wysyłaj do mnie anioły
złotoskrzydłe piękności
Anioły do mnie wysyłaj
zrób im kanapki na drogę
Wysyłaj do mnie anioły
anielskie piękności
Anioły do mnie wysyłaj
zrób im kanapki na drogę
Wysyłaj do mnie anioły
anielskie piękności.

 

Niech Ci się przyśnią aniołki

Niech Ci się przyśnią aniołki…
Urwisy, wścibskie wesołki,
pyzate jak pyza z dziurką,
przykryte jedwabną chmurką.

Niech Ci się przyśnią aniołki…
Pofikaj z nimi fikołki,
tylko nie szalej do rana,
bo będziesz znów niewyspana!.

 

Niech Ci się przyśnią aniołki…
Zostawiam wam dwa tobołki:
w pierwszym – sześćdziesiąt kanapek,
w drugim – świąteczny opłatek.

Niech Ci się przyśnią jak wczoraj…
Modlitwą gości przywołaj…
Daj buzi na pożegnanie.
Wiem, że nic ci się nie stanie!

/Małgorzata Nawrocka/

 

Anioł Pański

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony…
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona…

W wieczornym mroku, we mgle szarej,
idzie przez łąki i moczary,
po trzęsawiskach i rozłogach,
po zapomnianych dawno drogach,
zaduma polna, Osmętnica…
Idzie po polach, smutek sieje,
jako szron biały do księżyca…
Na wód topiele i rozchwieje,
na omroczone, śpiące gaje,
cień, zasępienie od niej wieje,
włóczą się za nią żal, tęsknica…
Hen, na cmentarzu ciemnym staje,
na grób dziewczyny młodej siada,
w świat się od grobu patrzy blada…

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony…
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona…

Na wodę ciche cienie schodzą,
tumany się po wydmach wodzą,
a rzeka szemrze, płynie w mrokach,
płynie i płynie coraz dalej…
A coś w niej wzdycha, coś zawodzi,
coś się w niej skarży, coś tak żali…
Płynie i płynie, aż gdzieś ginie,.
traci się w górach i w obłokach,
i już nie wraca nigdy fala,
co taka smutna stąd odchodzi,
przepada kędyś w mórz głębinie
i już nie wraca nigdy z dala…

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony…
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona…

Szare się dymy wolno wleką
nad ciemne dachy, kryte słomą -
wleką się, snują gdzieś daleko,
zawisną chwilę nieruchomo
i giną w pustym gdzieś przestworzu…
Może za rzeczną płynąc falą
polecą kędyś aż ku morzu…
A mrok się rozpościera dalą
i coraz szerzej idzie, szerzej,
i coraz cięższy, gęstszy leży,
zatopił lasy, zalał góry,
pochłonął ziemię do rubieży,
na niebie oparł się ponury…

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony…
Na Anioł Pański biją dzwony,
w niebiosach kędyś głos ich kona…

Idzie samotna dusza polem,
idzie ze swoim złem i bólem,
po zbożnym łanie i po lesie,
wszędy zło swoje, swój ból niesie
i swoją dolę klnie tułacza,
i swoje losy klnie straszliwe,
z ogromną skargą i rozpaczą
przez zasępioną idzie niwę…
Idzie jak widmo potępione,
gwiżdże koło niej wiatr i tańczy -
w którą się kolwiek zwróci stronę,
wszędzie gościniec jej wygnańczy -
nigdzie tu miejsca nie ma dla niej,
nie ma spoczynku ni przystani…
Idzie przez pola umęczona,
łamiąc nad głową swą ramiona…

Na Anioł Pański biją dzwony,
niech będzie Maria pozdrowiona,
niech będzie Chrystus pozdrowiony…

 

Rozmowa z Aniołem

Aniele mój powiedz,
Czy możesz schować
Mnie w ramionach?
A w skrzydłach swych
Osuszyć znów moje łzy
Niewiele powiem Ci
Czujesz sam
W niebiosach łatwiej jest trwać
oddychać niebem
Tam zabierz nas…

Aniele mój
Ty przecież mnie jedną masz
I mnie ochronisz za grzechy
Niech życie ukaże mnie
Ty przy mnie zawsze bądź
Chociaż wiem, me niebo daleko jest
Więc nie wpuszczą jeszcze mnie
Jeszcze nie…

W ciemną noc modlitwy krzyk
Zostałeś tylko Ty
I deszcz na twarzy mej
W ciemną noc nie wierzę już
Choć trzepot skrzydeł znów
Do snu kołysze mnie

Aniele mój
Czasem nie wierzę w Ciebie
W samą siebie też wiary brak
Zraniłam wiele serc
Lecz nie opuszczaj mnie
Czuję strach, że to nie ostatni raz
Popłynie czyjaś łza, gorzka łza…

W ciemną noc modlitwy krzyk
Zostałeś tylko Ty
I deszcz na twarzy mej
W ciemną noc nie wierzę już
Choć trzepot skrzydeł znów
Do snu kołysze mnie.

Magda Femme

 

 

Anioł przebudzenia

Jakie to szczęście
obudzić się
i zobaczyć Anioła
wysłannika Boga
świadka Jego
obecności

/Ks. Jan Twardowski/

 

Stróż?

Bóg posłał anioła, żeby mnie pilnował
z wiecznym piórem pod skrzydłem i w zielonej czapce
a ja go wziąłem za chłopca do posług
by parzył mi herbatę i przynosił kapcie

Z anielską cierpliwością zabrał się do pracy
strzegł, chronił, bronił i na zimne dmuchał
a ja, dumny z siebie, nie myślałem wcale
że to nie on mnie, a ja jego powinienem słuchać…

/Ks. Tomasz Opaliński/

 

Anioł marzyciel

Anioł codziennie marzył,
Chciał poczuć wiatr na twarzy,
A przed oczami strach…
Przez chwile wolnym być,
Docenić ludzi świat,
Odpłynąć w dół…zostawić list…

Ktoś tak mocno ranił go…aż do krwi,
Coraz bliżej było dno,
Na cztery spusty zamknął drzwi…
Zostawił list…
By odpłynąć w dół.

Odszukał dach
Wysoki tak…
Dotykać chciał chmur,
Z oddali widzieć klatki mur…Jedwabny szal owinął sny
Przez chwile wolnym był…

Nie zatrzymany łagodnie spadł
Upadłym Aniołem się stał.
Na twarzy swej poczuł wiatr,
I strach ciało gnał…

Anioł codziennie marzył,
I pragnienie się ziściło.
Teraz jest już na wieki nieprzytomny,
Lecz przez chwile był wolny…

 

Czasem Anioły…

Czasem anioły nie są pokryte światłem
Czasem anioły nie maja wcale racji
Czasem anioły nie maja nawet skrzydeł
Ale nic nie może równać się z miłością która przynoszą
Mój Mały Anioł nie jest wcale wysoki
Mój mały anioł nie powiedział mi nawet słowa
Ale nie ma nic podobnego do dźwięku jaki słyszę
Kiedy mój Mały Anioł krząta się gdzieś w pobliżu
Kiedy mój Mały Anioł jest obok mnie
Czuje ze mogę latać… i opuszczam ziemie
Wszystko co słyszę to bijące skrzydła
Płacz dzieci… ale nic poza tym
Mój Mały Anioł pomaga cały dzień
Ale gdy jest w mych ramionach nie ma żadnej siły
Na nic jego delikatne wołanie i złote włosy
Nie może czynić cudów ale nic to..
Mój Mały Anioł nie umie chodzić i mówić
Ale czas szybko upływa…
Mój Mały Anioł nie będzie mały już wkrótce
Ale na pewno nigdy nie zginie.

 

Jesteś aniołem

Anioły są ludźmi niosącymi światło.
Tam, gdzie są, robi się jasno i przejrzyście.
Anioły są ludźmi, którym dano w raju
rodzaj pierwotnej radości.
Anioły pomagają stanąć na nogi ludziom załamanym
i w niewidzialny sposób utrzymują równowagę świata.
Czujesz w nich trochę tajemnicę
niezgłębionej dobroci, która pragnie cię objąć.
W ludziach tych czuję, jak przychodzi do mnie Bóg
ze swoją czułością i rozważną troskliwością.

Masz problem. Utknąłeś w nim.
I gdzieś ktoś za pomocą niewidzialnej anteny
otrzymuje sugestię, coś w rodzaju nakazu,
by do ciebie przyjść i ci pomóc,
pchnąć cię naprzód lub cię pocieszyć.
„Jesteś aniołem”- mówisz do mężczyzny czy kobiety.
Odetchnąłeś, znów widzisz światło, minęła udręka.
Ale anioły nie zjawiają się na zawołanie czy za opłatą.
Najczęściej przychodzą zupełnie nieoczekiwanie, wskazują drogę,
rozwiązują problem i znikają, nie czekając na podziękowania.

Są jeszcze na świecie anioły, ale jest ich za mało.
Dlatego panuje jeszcze tyle ciemności i niedoli.
Bóg szuka aniołów pośród współczesnych ludzi.
Ale wielu już go nie dostrzega, już nie słucha.
Ich antena już nie odbiera i już nie nadaje.
Chodź, jesteś aniołem, a w twoim otoczeniu
jest dosyć ludzi, dla których możesz być aniołem.

/Phil Bosmans/

 

 

Dwa anioły
Dwa anioły spotkały się w locie,
Ponad ziemia, wśród błękitnych mórz
Jeden płynął w purpurze i zlocie
Miał wejrzenie jakby rannych zórz,

Drugi w czarnych aksamitach tonął,
Łez brylantem świecił jego wzrok -
A na głowie wieniec z gwiazd mu płonął
I rozjaśniał nieskończony mrok

„Wracam z ziemi – rzeki pierwszy z aniołów -
Gdziem w ogrodzie życia kwiaty siał,
Rozdmuchiwał płomienie z popiołów
I przyśpieszał nowy rozkwit ciał

Tam widziałem, w ciemnej nieszczęść nocy,
Dwóch seic czystych krwawy z losem bój,
Dwojga istot gorzki ból sierocy,
Ich samotny, ciężki życia znój

Więc zbliżyłem dwie niedole z sobą
I miłości owiałem je tchem
A z dwóch smutków nad dawną żałoba
Szczęście rajskim wykwitnęło snem!”

 

Ja – rzekł drugi w gwiaździstej kolonie -

Wracam także z owych ziemskich pól,
Gdzie na chorych sercach kładłem dłonie…
I na zawsze koiłem ich hol.

Tam spotkałem, pomiędzy innymi,
Jedną dusze szlachetna, bez plam -
i kochałem tego syna ziemi,
Co pięknością dorównywał nam.

Lecz dojrzałem, że w żywota męce
Zaczął oliwiąc się… rdzy dostrzegłem ślad,
i strwożony, wyciągnąłem ręce,
By, padając, nie poplamił szat.

I miłością prowadzony czystą,
Jak najciszej zbliżyłem się doń…
Zarzuciłem zasłonę gwiaździstą…
I na sercu położyłem dłoń.

W mych objęciach on teraz bezpieczny,
Bo już władzy nie ma nad nim czas -
I zostanie w swej piękności wiecznej,
Nie dotknięty żadna, z ziemskich skaz”.
/Asnyk Adam /

 

 

Anioł Mój…
Przyszedł do mnie
Przyszedł nocą
Było tak cicho i ciemno
Tak bardzo dokładnie słyszałam każde słowo wyszeptane z jego ust
Wzrok miał tak zimny i smutny
Mówił: jestem Twoim Aniołem
Nie wierzyłam….
Zabijasz mnie – ledwo wyszeptał
Twoja każda zła myśl, każda łza
To pióro wyrwane z moich skrzydeł, których od tak dawna nie mogę rozwinąć
Nie zabijaj mnie proszę..
Spojrzałam mu głęboko w oczy mówiąc: Przepraszam
Podeszłam do Niego i przytuliłam
A z oczu mych zaczęły lecieć łzy
Łzy szczęścia, że jest, że czuję jego materialną obecność
Uwierzyłam…
A wtedy On rozłożył skrzydła
Powiedział: dziękuję i odleciał…….

 

Wzniesiesz mnie do nieba bram

Skrzydłami otulisz, ukoisz
Zagoisz rany, wyciszysz myśli
Gdy serce znowu zaboli
Wiem, że jesteś zawsze przy mnie
I będziesz po kres życia
Znasz mnie lepiej niż ja sama
Nie mam przed Tobą nic do ukrycia
Mój drogi stróżu i opiekunie
Chciałabym Cię zobaczyć, poczuć
Ty jeden mógłbyś mnie nauczyć
Miłości, pięknych tych uczuć
Każdy niech ma Anioła Stróża
Nie będzie tak wtedy samotny
Niech kroczy prostą ścieżką życia
I raju niech będzie godny .

 

Anioły bieszczadzkie
Anioły są takie ciche zwłaszcza te w Bieszczadach,
gdy spotkasz takiego w górach wiele z nim nie pogadasz
Najwyżej na ucho ci powie, gdy będzie w dobrym humorze,
że skrzydła nosi w plecaku nawet przy dobrej pogodzie.
Anioły są całe zielone zwłaszcza te w Bieszczadach
łatwo w trawie się kryją i w opuszczonych sadach.
W zielone grają ukradkiem, nawet karty mają zielone
zielone mają pojęcie, a nawet zielony kielonek.

Anioły bieszczadzkie, bieszczadzkie anioły
dużo w was radości i dobrej pogody.
Bieszczadzkie anioły, anioły bieszczadzkie,
gdy skrzydłem cię dotkną, już jesteś ich bratem.
Anioły są całkiem samotne zwłaszcza te w Bieszczadach
w kapliczkach zimą drzemią, choć może im nie wypada.
Czasem taki anioł samotny zapomni, dokąd ma lecieć
i wtedy całe Bieszczady mają szaloną uciechę.
Anioły są wiecznie ulotne zwłaszcza te w Bieszczadach.
Nas też czasami nosi po ich anielskich śladach.
One nam przyzwalają i skrzydłem wskazują drogę
i wtedy w nas się zapala wieczny bieszczadzki ogień.

 

W cieniu Twoich rąk ukryj proszę mnie…

Gdy boję się ,gdy wokół mrok,

bądź światłem bądź nadziei dniem

Wszystkim o czym śnie,

głosem w sercu mym

Jak ręka która trzyma mnie

Nad brzegiem mocy brzegiem dni…

Bądź jak skrzydła dwa kiedy braknie sił…

Chwyć mnie i nieś niech niebo bliżej będzie

Tak bardzo chce w ramionach skryć się Twych

Aniele mój…

Aniele….

 

Gwiezdny deszcz Anioła

Czasem, gdy anioły płaczą,

Na świat deszcz gwiazd spada,

Swoją pieśń tułaczą,

Snują po pustych sadach…

Anioł ma duszę anielską,

Też tęskni, kocha i czuje,

I na wędrówkę ziemską,

Choć raz przylatuje…

Czasem zmieniają swą postać,

W pąk róży, czy śpiew ptaka,

Chciałyby tak pozostać,

Lecz muszą zawsze wracać…

Czasem cząstkę zostawią duszy doskonałej

Czasem nawet i serce,

Jak skrawek sukni swej białej,

Czy pióro na Twej ścieżce…

I chciałyby po trochu,

Ziemskich bytów i łez,

Podniebnych wolnych lotów

Jak złoty gwiezdny deszcz…

Do domu Ojca

„Przyszedł do mnie Anioł i powiedział,

że zwolniło się miejsce w niebie.”

Ja chwyciłam jego dłoń..

Wzniosłam się ku górze..

Spojrzałam na ziemię..

Ostatni raz..

Powiedziałam tylko

„Przepraszam”..

Pomyślałam „Nareszcie”..

I odleciałam do Domu Ojca..

MÓJ ANIELE STRÓŻU

Mój Aniele, stróżu skrzydlaty, przyjacielu…

Człowiek nie ma w życiu aż tak prawdziwych przyjaciół wielu.

Dlatego z serca całego i ze łzą w oku,

proszę Cię, o mój świetlisty, złotowłosy,

-stań przy moim boku.

Wysłuchaj co rani i boli,

podaj dłoń pomocną w biedzie i niedoli..

Wejdź, witam Cię radośnie, pod dach domu mego,

ochraniaj, osłaniaj nas od wszystkiego złego.

Utwierdzaj nas w wierze do Boga naszego,

wlej w serca nasze z kielicha wielkiego,

złotego – tyle radości, pokoju, miłości,

by starczyło dla nas i dla naszych miłych gości….

 

Anielska Dusza

Ptak anielskie ma pióra,

Anielskimi skrzydłami zlata,

Po anielsku błądzi w chmurach.

Mógłby ptak być królem świata.

Skrzydła mają też motyle,

Lecz nie w nich się jawi świętość.

Ich anielskość w świętym pyle,

Święty ich aksamit, święta miękkość.

Gdzie niezwykłość ich uroku?

Ile wdzięku znajdziesz w kwiatach?

Tam szukając, jak w amoku,

Anielski odkryjesz zapach.

Jaka świętość! Ile piękna. Lecz…

Co z człowiekiem? W nim co dojrzeć muszę.

Ach, tak! Jest jedna rzecz!

Człowiek… Człowiek ma anielską duszę!

 

Anioł

Czemu leciał tak nisko ten anioł, ten duch
Sięgający piersiami skoszonego siana?
Wiatr rozgarniał mu skrzydeł świeżący się puch,
A od kurzu miał ciemne jak Murzyn kolana…
Włos jego – hartowana w niekochaniu miedź!
Oczy płoną, miłosnym nieskalane szałem!
Snem wezbrała mu w skrzydłach niewiadoma płeć,
Kiedy lecąc sam siebie przemilczał swym ciałem…
Możem zbyt go zobaczył lub uwierzył zbyt,
Bo w niechętnej zadumie przystanął w pół drogi…
I znów w oczach mu błysnął nieczytelny świt,
Gdy do lotu pierś tężył i prostował nogi.
Rosa jeszcze mu ziębła na wargach, a on
Już piętrami swych skrzydeł ku niebu się wzbielił
I ogarom ciała oddał bezmiarom na strwon,
A jam się do niebiosów wówczas onieśmielił…
Odtąd, gdy wchodzę z tobą w umówiony park,
Gdzie światła księżycowe do stóp nam się łaszą -
W twych wargach szukam jego przemilczanych warg
I nie wiem, co się dzieje z tą miłością naszą?…
Bolesław Leśmian

 

„Niekiedy tak bardzo pragniemy

Stać się aniołami,
Ze całkiem zapominamy o tym,
By być dobrymi ludźmi.”
Św. Franciszek Salezy

 

Robota Anioła Stróża

Gonił cię mój anioł stróż po świecie, o mój Drogi,

biegł wciąż za tobą przez lasy, przez łany,
potrącał cię ku mnie, zapędzał cię do mnie,
ciągnął za obie ręce, spychał z prostej drogi -
o miłości coś szeptał, bredził nieprzytomnie,
pachniał jak wytężone białe nikotiany…
Siedzący noc całą przy tobie na warcie
krzyczał głosem jak trąby złote i waltornie,
to znów o łaskę twoją modlił się pokornie,-

zbawienie własne diabłom rzucał na pożarcie! -
Wreszcie ciebie ślepego, ciebie niechętnego
zawiódł przemocą do mego pokoju,
gdzie siedziałam płacząca, Pan Bóg wie dlaczego,
jak to się zdarza czasami. -
Wpuścił cię naprzód, sam został za drzwiami,
zatańczył w triumfie jakiś taniec boski -
potem twarz zakrył szatą srebrnobiałą,
zamyślił się pełen troski -
i jęknął z przerażenie nad tym, co się stało. nad tym, co się stało.

Maria Pawlikowska – Jasnorzewska

 

O aniołach

Odjęto wam szaty białe,
Skrzydła i nawet istnienie,
Ja jednak wierzę wam,
Wysłańcy.
Tam gdzie na lewą stronę odwrócony świat,
Ciężka tkanina haftowana w gwiazdy i zwierzęta,
Spacerujecie oglądając prawdomówne ściegi.
Krótki wasz postój tutaj,
Chyba o czasie jutrzennym, jeżeli niebo jest czyste,
W melodii powtarzanej przez ptaka,
Albo w zapachu jabłek pod wieczór
Kiedy światło zaczaruje sady.
Mówią, że ktoś was wymyślił
Ale nie przekonuje mnie to.
Bo ludzie wymyślili także samych siebie.
Głos – ten jest chyba dowodem,
Bo przynależy do istot niewątpliwie jasnych,
Lekkich, skrzydlatych (dlaczegóż by nie),
Przepasanych błyskawicą.
Słyszałem ten głos nieraz we śnie
I, co dziwniejsze, rozumiałem mniej więcej
Nakaz albo wezwanie w nadziemskim języku:

zaraz dzień
jeszcze jeden
zrób co możesz.

Czesław Miłosz

 

Aniołowie

Bywają ognie – podobne do ciszy,
Co na przechodnia w zaroślach czatuje…
Takich się ogniów nie widzi, lecz słyszy -
Nawet nie słyszy, lecz raczej zgaduje.
Serca im w piersi wonieją, jak róż -
Lecz mi nie wolno korzystać z róż mocy,
Ni czarów własnych nadużyć po nocy,
Ni łkać, ni wątpić, ni konać w lazurze!
Nie wolno modlitw gałązki jedynej,
Niesionej Bogu ku czoła ozdobie,
Przyłamać stopą – lub przyśnić się tobie
W postaci nagiej, zuchwałej dziewczynie!…
Więc próżno patrzą w słoneczność dokolną,
Bo im ni kochać, ni szaleć nie wolno.
A oni właśnie najtrwalej, najdzielniej
Mogliby kochać – -od nocy do świtu -
Podobni mewom w zatokach błękitu,
Tym od nich różni, że tak nieśmiertelni.
Oni to właśnie zmyśliliby krocie
Pieszczot zawiłych, nieznanych na ziemi,
I niestrudzeni byliby w pieszczocie,
I niestrudzeni – i wielcy – i niemi!
Bo dla nich tylko, zaprawdę, że dla nich
Przyjdzie ta miłość, co światy ogarnie!
Jam śledził w niebie poloty ich sarnie
I lęk błękitny w ich źrenicach łanich!
Jam słyszał nieraz, że szemrzą jak płomień,
Skrzydłem, utkanym z tęcz i oszołomień!
Znojni miłosnych zachceń tajemnicą,
Jednako zemdleć potrafią w pogoni
I za rycerzem, co kocha się w broni,
I za bezbronną na kwiatach dziewicą.
Zmarli i żywi, zbożni i występni,
Niezwyciężeni – i ów, który ginie -
Są ich miłości zarówno dostępni,
Jak szczyty górskie i kwiaty w dolinie!
Nie ujdzie motyl, ni pszczoła, ni szerszeń
Ich oczom chciwym, gdzie błękitna baczność
Zmienia tęsknotę bezbrzeż i cudaczność,
Skapiąc jej wszelkich granic i zawierszeń!
Bo nie zna granic ich żądzy przewina,
Prócz tej, gdzie nagłe szczęście się zaczyna…

Bolesław Leśmian

 

Prośba

O mój Aniele, ty rękę
Daj!
Przez łzy i mękę,
Przez ciemny kraj,
Do jasnych źródeł ty mnie doprowadź;
Racz się zlitować!
Serce me zwiędło jak marny
Liść;
Wśród nocy czarnej
Nie wiem, gdzie iść,
I po przepaściach muszę nocować:
Więc ty mnie prowadź.
To, com ukochał, com tyle
Czcił,
Zdeptane w pyle
Padło bez sił;
Rozpacz i hańbę widząc po drodze,
Stanąłem w trwodze.
Widziałem zbrodni zwycięski
Szał,
Widziałem klęski
Duchów i ciał;
Więc obłąkany boleścią chodzę
We łzach i trwodze.
I nie wiem teraz, w co wierzyć
Mam,
Jak dzień mój przeżyć
W ciemności, sam;
Nie wiem, czy zdołam wytrwać niezłomnie:
Więc ty zstąp do mnie!
Lękam się zstąpić z wątpieniem
W grób
I z utęsknieniem
Do twoich stóp
Chylę się z prośbą i nieprzytomnie
Wołam: zstąp do mnie!
Pokaż mi tryumf w przyszłości
Dniach,
Tryumf miłości
Kupiony w łzach,
I ludu mego zwycięstwo jasne
Pokaż, nim zasnę!
Pokaż mi ciszę wschodzących
Zórz,
Zmartwychwstających
Królestwo dusz,
A dbać nie będę o szczęście własne
Spokojny zasnę.

Adam Asnyk

 

Siódmy anioł

Siódmy anioł
jest zupełnie inny
nazywa się nawet inaczej
Szemkel
to nie co Gabriel
złocisty
podpora tronu
i baldachim
ani to co Rafael
stroiciel chórów
ani także
Azrael
kierowca planet
geometra nieskończoności
doskonały znawca fizyki teoretycznej
Szemkel
jest czarny i nerwowy
i był wielokrotnie karany
za przemyt grzeszników
między otchłanią
a niebem
jego tupot nieustanny
nic nie ceni swojej godności
i utrzymują go w zastępie tylko ze względu na liczbę siedem
ale nie jest taki jak inni
nie to co hetman zastępów
Michał
cały w łuskach i pióropuszach
ani to co Azrafael
dekorator świata
opiekun bujnej wegetacji
ze skrzydłami jak dwa dęby szumiące
ani nawet to co
Dedrael
apologeta i kabalista
Szemkel Szemkel
- sarkają aniołowie
dlaczego nie jesteś doskonały
malarze bizantyjscy
kiedy malują siedmiu
odtwarzają Szemkela
podobnego do tamtych
sądzą bowiem
że popadliby w herezję
gdyby wymalowali go
takim jak jest
czarny nerwowy
w starej wyleniałej aureoli
Z.Herbert

 

 

Mój anioł jest, jak ja,

gdy jestem smutna
w jego oku kręci się łza,
a kiedy się śmieję,
to jego anielska twarz promienieje,
jest w nim wiele współczucia i miłości
i nigdy nie drwi z moich słabości.
Jego skrzydła chronią mnie,
jak matka swe ukochane dziecię
i stara się mnie prowadzić,
bym właściwą droga kroczyła,
a nie w ciemnościach błądziła.
Mój anioł jest taki, jak ja
choć nigdy go nie widziałam,
to każdą chwilę razem spędzamy,
bez słów się porozumiewamy
i nigdy nie opuści mnie nawet,
gdy będzie bardzo źle
zostanie ze mną do końca,
bo walka o mą duszę jest nieustająca.
Mój anioł jest taki, jak ja
z wyjątkiem różnicy tej,
że ja grzeszę, a on nie,
a kiedy się go pytam,
co jest po drugiej stronie,
to szeptem mówi mi, że dowiem się
w odpowiedniej chwili,
gdy spotkamy się twarzą w twarz,
wówczas pokaże mi swój świat.

 

 

Mój opiekun ze mną jest,

ma tak skrzydła i aureolkę też,

gdy tak samotna czuje się,

przy mnie zawsze czuwa i jest.

Może czasem jest mi źle,

to tak bardzo cierpię że,

Anioł mój pociesza mnie,

ochrania i przytula też.

Anioł ten to mój sympatyczny duch,

który cieszy się ze mną,

że aż otula mnie od głowy do stóp,

abym bezpieczna była znów.

On tak zawsze przy mnie czuwa,

modli się za mnie do Boga,

który jest jego stwórcą,

abym mogła bezpieczną być i cieszyć się z nim.

On to wszystko robi dla mnie,

bo mnie kocha mocno tak,

on mym przewodnikiem jest przez życie,

a ja uczniem jego tak.

on to wszystko robi dla mnie,

abym mogła do nieba dostać się,

że aż czasem z przemęczenia bladnie,

gdy coś złego wydarzy się.

On chcę zawsze ochronić mnie,

ale czasem tak się zdarza,

że nie może wtrącać się,

żebym ja nauczyła czegoś się sama.

Dziękuje ci Panie drogi,

za Anioła mego tak,

bo tak dziecka skargi,

wysłuchałeś z sercem tak.

Dzięki ci Boże drogi,

za wszystko co jest,

że tak ze mną jesteś,

poprzez anioła też.

Kocham ciebie strasznie,

Aniele drogi mój,

ty zawsze ze mną jesteś,

i troszczysz się jak jeden człowiek swój.

 

Marlena Rychta

 


Tagi: anioły, archanioły, wiersze o aniołach, anielskie wiersze, medytacja